Sen jest dla słabych!

Kiedy człowiek zostaje rodzicem to luksusem stają się dwie absolutnie podstawowe rzeczy – spokojny sen i możliwość spokojnego skonsumowania posiłku.

Dziś zajmiemy się tym pierwszym 😉

Od trzech miesięcy jestem dumną matką Mariana. Główne pytanie, które słyszę od zainteresowanych moich ponownym macierzyństwem to: „Jak tam maluch? Daje Ci pospać w nocy?”. Odpowiedź jest jedna: „Marian, tu jest jakby luksusowo”. 🙂 tzn. w świecie rodziców jest luksusowo, bo w świecie bezdzieciowym opcja pobudki w nocy co 2-3 godziny w celach bycia posiłkiem dziecka, byłaby dramatem.

Ależ się człowiekowi zmienia optyka! Kiedyś, gdyby ktoś mi powiedział: „Wiesz, budzę się co 2-3 godziny w nocy, żeby nakarmić dziecko. Karmię kwadrans, odkładam i idę spać”, kupiłabym takiej osobie melisę, wyściskała z troską i zaproponowała poduszkę 😉 Dziś to JA jestem tą osobą i uważam, że wylosowałam naprawdę przyzwoity model, który nie wisi na piersi godzinami, nie płacze przez pół nocy z niewiadomego powodu i nie robi jeszcze paru innych rzeczy, które zdarzają się bobasom, niwecząc wszelkie nadzieje matki na sekundę spokojnego snu.

Tyle o spaniu Mania w nocy. Oby szło mu dalej tak dobrze! Co innego jednak spanie w dzień w wariancie „dwójka dzieci…”

Kiedyś gardziłabym drzemką w ciągu dnia. Spanie jest dla słabych! Przecież zamiast kimać dwie godzinki można zrobić tyle pożytecznych rzeczy. Jakaż byłam niemądra, gdy Heniek (mój starszy syn) był malutki i bardziej doświadczeni rodzice mówili: „Pamiętaj! Śpij, gdy dziecko śpi!”. No przecież to ujma na honorze! Trzeba poprać, obiad od Rodziców odgrzać lub chociaż herbaty sobie spokojnie zaparzyć. Z czasem na szczęście zmądrzałam 🙂 i wdrożyliśmy w naszym domu, ku radości Męża, który wstaje niemal codziennie do pracy o 4.30 (nie, nie, nie pracuje chłop na pierwszej zmianie w fabryce tylko za kamerą w dużej stacji telewizyjnej 😉 program „poobiednia drzemka” w towarzystwie Heńka.

Gdy zatem w jego przedszkolu na początek drugiego semestru kończącego się właśnie roku szkolnego padło hasło „odzwyczajamy dzieci od spania” na naszą rodzinę padł blady strach! „Drzemeczka” w okolicach 13-15 stała się bowiem naszym rodzinnym rytuałem. W przedszkolu jakoś temat przewalczyliśmy – Heniek bezkarnie może sobie spać dalej w ciągu dnia. Niestety w naszym rodzinnym życiu wszystko zmieniło się 27 marca 2018, kiedy na świecie pojawił się Marian… Bo chłopina może i w nocy daje pospać, ale kiedy duet Marian + Heniek dobierze się razem to o cudownej „drzemeczce” w ciągu dnia nie ma już mowy! Nie mogą się panowie dogadać i spać na akord. Każdy posypia sobie po swojemu… 🙂

No i taki na przykład urlop- czas w końcu idealny do odpoczynku. Nie w świecie rodzica… Niedawno byliśmy na kilka dnia nad naszym pięknym, polskim morzem, korzystając z klimatu prawie wakacyjnego chciałam się zdrzemnąć w ciągu dnia, gdy będą spali moi synkowie. Moje plany zakończyły się katastrofą…

Pierwszy zasnął Maniek. Wiadomo – bobasy nie mają zbyt wielu atrakcji w życiu, śpią, jedzą, trochę pogadają, czasem zapłaczą i znowu śpią oraz jedzą. Było coś koło godziny 13.00 – WSPANIALE! – pomyślałam, zaraz położę Heńka i sama też rzucę głowę w przyjemną poduszkową otchłań. Heniek grzecznie położył się na poobiednią drzemeczkę, tradycyjnie zażądał „WOJTUSIA!!” rozpoczęłam więc zawodzenie:

Z popielnika na Wojtusia… Iskiereczka mruga….

… ukochany hit Heńka (myślę, że odkąd pojawił się na świecie zaśpiewałam go na oko ze dwa miliony razy… 😉 jest moją zmorą – jako dziecko nienawidziłam tej piosenki, a z uporem śpiewała mi ją mama. Bałam się baby jagi, a ta iskiereczka wydawała  mi się jakaś taka mroczna. 😉  Efekt jest jednak niestety taki, że jest to właściwie jedyna kołysanka, którą znam, więc przez przyzwyczajenie stała się Heńkowo-ulubioną.

W każdym razie zasypianie szło tego dnia Heńkowi dość opornie, więc odśpiewałam „Wojtusia” jak mantrę jakieś kilkadziesiąt razy i gdy z lekką już chrypą z radością skonstatowałam, że chłopunio zasnął, udałam się w stronę swojej poduszki. Wtedy rozległo się stękanie Mariana. Co począć? Mówią, że małe dzieci karmione piersią jedzą co trzy godziny, albo na żądanie. Marian jest w tej drugiej grupie i postawę ma raczej roszczeniową 🙂 Chwyciłam zatem resztą sił bobasa (w końcu śpiewając trzydziesty raz „WOJTUSIA” widziałam już oczyma wyobraźni siebie w objęciach Morfeusza ;), przytuliłam, nakarmiłam, po czym bardzo delikatnie odłożyłam, by za chwilę zalec obok niego na regeneracyjny power nap. W tym momencie usłyszałam za plecami: „Mamo sikuuu!!!!”. Co więc począć? Rzuciłam się do organizowania czynności toaletowych, przebudzonemu przez fizjologiczną potrzebę Heńkowi. Niestety potrzeba była silniejsza od jego snu i owo „siku” rozpoczęło się już na poziomie kołdry. Ten fakt wyprowadził rozespanego trzylatka z równowagi, rozpłakał się. Tulenie, przebieranie, przewlekanie pościeli… Uf… na szczęście zasnął z powrotem, mimo „sikowego armagedonu”. Sytuacja wydawała się opanowana, jednak za rogiem już czyhał złośliwy los i w pokoju rozległo się „łueeeeee łueeeee łueeee”. Kiedy ponownie uśpiłam obudzonego tym razem nie przez głód, ale przez ogólne zamieszanie Mariana podjęłam heroiczną próbę planowanego przeze mnie od jakichś dwóch godzin rzucenia się w poduszkową otchłań. I wtedy stało się najgorsze: rozemocjonowana wszystkimi zdarzeniami, przekroczyłam granicę zmęczenia i już… nie mogłam zasnąć. 

Tak oto skończyły się moje marzenia o spaniu, gdy dzieci śpią. Najwyraźniej ta mądra zasada nie ma zastosowania w przypadku większej liczby potomstwa. 🙂

Ps. Oczywiście ten wpis powstał podczas drzemki Mariana. Heniek dziś akurat jest w przedszkolu 😉

Ps. 2. I na koniec jeszcze rada dla przyszłych rodziców: nigdy nikomu (żonie, mężowi, mamie, teściowej) nie piszcie w smsie, nie mówicie przez telefon „A wiesz, bobas właśnie zasnął…”. Ze stuprocentową pewnością pięć minut po wypowiedzeniu tych słów ów bobas się obudzi. Mamy to mężem wielokrotnie przećwiczone. 😉

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s